Kliknij w interesujący Cię okres w historii parafii:
⇒ XXw.
⇒XXIw.
HISTORIA PARAFII
Ujście należy do miejsc o bogatej i wielowiekowej historii. Już we wczesnym średniowieczu znajdował się tu jeden z ważniejszych grodów na pograniczu wielkopolsko-pomorskim, wzmiankowany w 1108 roku w Kronice Galla Anonima. Gród wraz z podgrodziem zajmował strategiczne położenie przy przeprawie przez Noteć, na szlaku łączącym Poznań i Gniezno z miastami północnej Wielkopolski oraz ośrodkami Pomorza, między innymi Białogardem i Kołobrzegiem.
Dogodne położenie sprzyjało rozwojowi osadnictwa i handlu. W pobliżu grodu z czasem powstała osada targowa, która stopniowo nabierała znaczenia. Jej rozwój zaowocował nadaniem Ujściu praw miejskich przez króla Władysława Jagiełłę w 1413 roku. Miasto, należące do dóbr królewskich, odgrywało istotną rolę w życiu regionu i zaliczało się do ważniejszych ośrodków miejskich Wielkopolski.
Ta wielowiekowa historia Ujścia stanowi tło dla dziejów miejscowej parafii, której losy od stuleci splatają się z historią miasta i jego mieszkańców.
POCZĄTKI
Początki parafii w Ujściu sięgają najprawdopodobniej początku XII wieku. Już w tym okresie na podgrodziu ujskim miał istnieć kościół pw. św. Mikołaja, który stanowił ważny punkt życia religijnego miejscowej wspólnoty. Według przekazów historycznych właśnie w tej świątyni miał zatrzymać się w 1124 roku św. Otton z Bambergu, znany jako Apostoł Pomorzan.
Święty Otton przybył do Polski na zaproszenie księcia Bolesława Krzywoustego, aby podjąć misję chrystianizacyjną na Pomorzu. Wyruszając z Gniezna w kierunku ziem pomorskich, 7 czerwca 1124 roku dotarł do Ujścia. Data ta przypadała wówczas na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Położenie miasta, znajdującego się na ważnym szlaku komunikacyjnym i w pobliżu granicy państwa Piastów, czyniło je istotnym punktem na drodze misjonarza. Stąd jego wyprawa prowadziła dalej, w kierunku Stargardu i Szczecina, gdzie rozwijała się działalność ewangelizacyjna.
Misja św. Ottona trwała łącznie około ośmiu lub dziewięciu miesięcy i odegrała znaczącą rolę w szerzeniu chrześcijaństwa na Pomorzu. Tradycja związana z jego pobytem w Ujściu wpisuje dzieje miejscowej parafii w początki chrystianizacji tych ziem, przypominając o głębokich korzeniach wiary chrześcijańskiej w tej części Wielkopolski.

Witraż św. Ottona wykonany w renomowanej niemieckiej firmie Ferdynanda Müllera
XVI i XVII w.
Najstarsze zachowane wzmianki archiwalne dotyczące parafii w Ujściu pochodzą z 1428 i 1462 roku. Świadczą one o wielowiekowej obecności zorganizowanej wspólnoty parafialnej, której dzieje na trwałe wpisały się w historię miasta i okolicznych miejscowości.
W 1510 roku dotychczasową, pochodzącą z XII wieku świątynię zastąpił nowy kościół drewniany. W tym samym czasie beneficjum parafii ujskiej zostało wpisane do ksiąg beneficjalnych diecezji poznańskiej. Dokument ten pozwala odtworzyć nie tylko ówczesny stan majątkowy parafii, ale również jej zasięg terytorialny i znaczenie w życiu lokalnej społeczności.
Do parafii należało wówczas miasto Ujście oraz sześć okolicznych wsi: Jabłonowo, Mirosław, Nowa Wieś, Chrostowo (dzisiejsze Chrustowo), Nietaszkowo (dzisiejsze Nietuszkowo) i Byszki. Do uposażenia parafii zaliczał się również folwark Obodrów, rozciągający się od granicy Chrostowa, przez Winną Górę, aż po folwarki miejskie. Istotnym źródłem dochodów było także prawo do połowu ryb w całym biegu Noteci. Mieszkańcy miasta i należących do parafii wsi przekazywali plebanowi określone świadczenia w postaci żyta i owsa, naliczane od każdej włóki ziemi. Ponadto miasto zobowiązane było do uiszczania dziesięciny na rzecz Kapituły Katedralnej w Poznaniu.
Zachowane dane ukazują również zróżnicowanie wielkości i struktury ówczesnych wsi. Jabłonowo obejmowało 16 włók ziemi, Mirosław – 20, z czego pięć użytkował dziedzic. Największa była Nowa Wieś, licząca 34 włóki, w tym grunty należące do dziedzica Mosińskiego oraz do wójtostwa. Chrostowo miało 12 włók, z których dwie stanowiły uposażenie sołtysa. W Nietaszkowie wszystkie 15 włók należało do dziedzica, natomiast Byszki składały się z dwóch folwarków dworskich. Informacje te pozwalają lepiej zrozumieć gospodarcze podstawy funkcjonowania parafii oraz realia życia jej mieszkańców na początku XVI wieku.

Mapa północnej Wielkopolski z II poł XVIw. z zaznaczonymi granicami parafii.
Istotną rolę w dziejach miasta odgrywały także rzemiosło i działalność społeczna. W 1596 roku powstało w Ujściu pierwsze znane z zachowanych przekazów stowarzyszenie – Cech Piwowarów. Miasto słynęło z produkcji piwa wysokiej jakości, a znaczenie miejscowego rzemiosła potwierdzały przywileje nadawane cechowi przez kolejnych królów polskich: Zygmunta III Wazę, Władysława IV, Jana Kazimierza i Michała Korybuta Wiśniowieckiego.
W 1600 roku Andrzej Przecławski, dziedzic Jabłonowa i Mirosławia, nadał Mateuszowi Lochsztede oraz jego potomkom wieś Węglewo jako uposażenie sołectwa. Zachowany dokument przewidywał możliwość wzniesienia tam kościoła, cmentarza i plebanii oraz utrzymywania kapłana sprawującego posługę duszpasterską. Zamierzeń tych jednak nie zrealizowano – w Węglewie nie powstały ani świątynia, ani plebania.
Ważnym przejawem troski o potrzebujących była fundacja szpitala dla ubogich w Ujściu. Jej inicjatorem był Piotr Potulicki, starosta ujski i wyszogrodzki oraz wojewoda kaliski, który przeznaczył na ten cel znaczny zapis majątkowy. Fundację zatwierdził w 1603 roku król Zygmunt III Waza. W kolejnych latach szpital otrzymywał dalsze nadania i darowizny, dzięki którym mógł rozwijać swoją działalność. Był to wyraz chrześcijańskiej wrażliwości na los osób ubogich i potrzebujących pomocy.
Pierwszym proboszczem ujskim, którego nazwisko zachowało się w dokumentach archiwalnych, był ks. Marcin Ostowski, kanonik średzki. Na początku XVII wieku troszczył się on również o utrwalenie dokumentacji dotyczącej parafii. W 1612 roku zapisał w księgach grodzkich starostwa wałeckiego informacje o beneficjum parafii ujskiej, odtwarzające jego stan z 1510 roku. Dzięki temu część dawnych wiadomości o uposażeniu i organizacji parafii przetrwała dla kolejnych pokoleń.
W 1620 roku w Ujściu powstało Bractwo Świętej Anny, założone na podstawie bulli papieża Sykstusa V z 1586 roku. W zachowanym wykazie dobrodziejów ołtarza św. Anny na pierwszym miejscu wymieniono Piotra Chrząstowskiego, dziedzica Nietaszkowa, który ofiarował 300 złotych. Za jego przykładem poszli kolejni darczyńcy, wspierając rozwój kultu religijnego i życie miejscowej wspólnoty.
Dzieje parafii nie zawsze przebiegały jednak spokojnie. W 1637 roku wielki pożar miasta doszczętnie zniszczył drewniany kościół parafialny. Mimo tej straty mieszkańcy przystąpili do odbudowy świątyni, a już w 1641 roku wzniesiono nowy kościół drewniany. Było to ważne wydarzenie dla całej wspólnoty, która odzyskała miejsce sprawowania liturgii i podtrzymywania religijnych tradycji.
Kolejne trudne doświadczenie przyniósł rok 1655, kiedy Ujście stało się miejscem wydarzeń związanych z najazdem szwedzkim i klęską pospolitego ruszenia województw wielkopolskich. Pomimo burzliwych czasów życie religijne miasta było kontynuowane. 10 listopada 1660 roku biskup Wojciech Tolibowski dokonał konsekracji kościoła wzniesionego w 1641 roku, a także poświęcił pięć dzwonów kościelnych. Uroczystość ta stanowiła ważny moment w dziejach parafii, potwierdzając odrodzenie jej życia liturgicznego po wcześniejszych zniszczeniach.
W drugiej połowie XVII wieku proboszczem parafii był ks. Faustyn Posławski. Z jego posługą wiąże się również spór o łąkę należącą do wspólnoty miejskiej, którą – według zachowanych przekazów – pleban miał przywłaszczyć. Konflikt doprowadził do procesu przed sądem grodzkim w Wałczu w 1653 roku. Pomimo tego zatargu ks. Posławski nadal pełnił posługę duszpasterską w Ujściu przez kolejne lata.
Życie religijne mieszkańców rozwijało się także dzięki powstawaniu kolejnych bractw. W 1662 roku utworzono Bractwo Kurkowe, określane wówczas mianem Bractwa Strzeleckiego Tarczowego, któremu przywilej nadał król Jan Kazimierz. Choć miało ono charakter strzelecki, stanowiło również element organizacji życia społecznego ówczesnego miasta.
Szczególne znaczenie dla duchowości parafii miało Bractwo Różańca Świętego, założone w 1671 roku przez ks. Wojciecha Bartochowskiego. Członkowie bractwa byli wpisywani do specjalnie prowadzonej księgi, dokumentującej przynależność do wspólnoty. Od 1674 roku bractwo skupiało się przy ufundowanym przez siebie ołtarzu Matki Bożej. Było to świadectwo rozwijającego się kultu maryjnego oraz zaangażowania wiernych w życie religijne parafii.
Historia Ujścia w XV, XVI i XVII wieku ukazuje wspólnotę, która mimo pożarów, konfliktów i niepokojów politycznych nieustannie odbudowywała swoje świątynie, rozwijała kult religijny i podejmowała dzieła miłosierdzia. Kościół parafialny pw. św. Mikołaja pozostawał centrum życia duchowego mieszkańców miasta i okolicznych wsi, a kolejne fundacje, bractwa i inicjatywy dobroczynne umacniały więzi łączące lokalną społeczność.

Dokument z archiwum z 1612r. dot. erekcji beneficjum parafialnego.
XVIII i XIXw.
W 1711 roku probostwo w Ujściu objął ks. Wojciech Antoni Mikulski, wyświęcony na kapłana w 1690 roku, który pełnił również funkcję dziekana dekanatu czarnkowskiego. Ważnym źródłem informacji o ówczesnym stanie parafii jest wizytacja przeprowadzona w 1738 roku przez Tadeusza Kierskiego. Posługę wikariusza sprawował wówczas ks. Michał Dobrzyński, wyświęcony w 1734 roku i w tym samym roku ustanowiony w Ujściu. Funkcję organisty pełnił Andrzej Błażejewski.
Ówczesny kościół posiadał ołtarz główny, w którym przechowywano relikwie św. Justyna i innych męczenników. W świątyni znajdowały się również trzy ołtarze boczne: Najświętszej Maryi Panny, ufundowany przez Bractwo Różańca Świętego, św. Anny, przy którym gromadziło się Bractwo Świętej Anny, oraz św. Rocha. Ich obecność świadczy o rozwijającym się kulcie świętych i różnorodności form pobożności praktykowanych przez mieszkańców Ujścia.
Zasięg parafii obejmował miasto Ujście oraz okoliczne miejscowości: Jabłonowo, Mirosław, Węglewo, Chrostowo, Nową Wieś, Byszki i Nietuszkowo.
W dokumentach archiwalnych z 1750 roku jako proboszcz ujski występuje ks. Chrystian Streich, który w późniejszych latach podjął się budowy nowej świątyni. W tym samym roku przekazał on prawo do połowu ryb dwóm obywatelom Ujścia – Janowi Świderkowi i Tomaszowi Stroińskiemu. Zachowany zapis stanowi świadectwo gospodarczych uwarunkowań funkcjonowania ówczesnej parafii.
W 1755 roku Ujście ponownie nawiedził pożar, w wyniku którego spłonął kościół parafialny. Dla miejscowej wspólnoty była to dotkliwa strata. Przez kolejnych jedenaście lat mieszkańcy pozostawali bez własnej świątyni parafialnej, co stanowiło poważne wyzwanie dla życia religijnego miasta i okolicznych miejscowości.
Dopiero w 1766 roku ks. Chrystian Streich doprowadził do wzniesienia nowego kościoła. Budowlę wykonano w konstrukcji określanej w ówczesnych dokumentach jako „sposobem holenderskim z muru pruskiego”. Patronat nad świątynią objął król Polski Stanisław August Poniatowski, który 16 maja 1766 roku wydał dokument potwierdzający prawa i przywileje kościoła w Ujściu. W tym samym roku wybudowano również nową plebanię.
Powstanie świątyni pozwoliło na odnowienie życia parafialnego. Ponownie działalność rozpoczęło Bractwo Świętej Anny, które założyło własną księgę bracką. Odbudowa kościoła oznaczała zatem nie tylko odzyskanie miejsca sprawowania liturgii, ale również odrodzenie wspólnotowych praktyk religijnych.
Zmiany polityczne drugiej połowy XVIII wieku przyniosły miastu kolejny przełom. W wyniku pierwszego rozbioru Polski Ujście znalazło się pod panowaniem pruskim. Dotychczasowy patronat królewski nad kościołem przejęły władze pruskie, reprezentowane przez Rejencję Bydgoską. Nowa sytuacja polityczna zapoczątkowała okres przemian administracyjnych i gospodarczych, które wpływały również na życie parafii.
8 stycznia 1790 roku urząd proboszcza w Ujściu objął ks. Jan Fryderyk Klinger, urodzony w Wałczu w 1756 roku i wyświęcony w 1781 roku.
Szczegółowych informacji o stanie parafii dostarcza protokół wizytacji przeprowadzonej od 7 stycznia 1799 roku. Ujście należało wówczas do dekanatu czarnkowskiego. Graniczyło z parafią chodzieską od wschodu, czarnkowską od południa i zachodu oraz pilską od północy.
W skład parafii wchodziły miasto Ujście, wsie Byszki, Chrostowo, Jabłonowo, Węglewo, Mirosław, Nowa Wieś i Nietaszkowo, a także mniejsze osady: Cisze, Nowe, Buczek i Młyn Nadolny. Proboszczem pozostawał ks. Jan Fryderyk Klinger, wikariuszem był ks. Stefan Szadkowski, natomiast posługę przy ołtarzu św. Anny jako altarzysta pełnił ks. Jakub Krieger. Według protokołu najmłodszym spośród kapłanów pracujących w parafii był proboszcz.
Wizytacja pozwala odtworzyć również niedzielny porządek nabożeństw. Dzień rozpoczynała Jutrznia, po której odprawiano Mszę Świętą czytaną z towarzyszeniem organów. Następnie śpiewano Różaniec w języku polskim lub niemieckim, po czym sprawowano uroczystą Mszę konwentualną. O godzinie piętnastej wierni gromadzili się na Oficjum do Matki Bożej, a następnie na nieszporach. Tak ułożony porządek ukazuje, jak ważne miejsce w życiu mieszkańców zajmowały wspólna modlitwa i liturgia.
W 1809 roku w Ujściu powstała huta szkła. Rozwój zakładu przyczynił się do kształtowania nowej warstwy społecznej – robotników fabrycznych – i stopniowo zmieniał charakter miasta.
Rok później, w 1810 roku, parafię wizytował biskup poznański Tymoteusz Gorzeński. Proboszczem nadal był ks. Jan Fryderyk Klinger, a funkcję wikariusza i altarzysty św. Anny pełnił ks. Michał Jabłoński ze Śremu, urodzony w 1770 roku i wyświęcony w 1792 roku.
Podczas wizytacji zwrócono uwagę na zły stan techniczny kościoła, który wymagał gruntownego remontu. Ks. Klinger zwrócił się w tej sprawie do władz administracyjnych z prośbą o przeprowadzenie napraw, jednak jego starania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Konieczność remontu potwierdzały również kolejne wizytacje.
W latach 1811–1818 proboszczem ujskim był ks. Antoni Manthey. 2 lutego 1818 roku urząd ten objął ks. Ignacy Łukowski, który pozostawał na tej placówce do około 1828 roku.
W 1820 roku odżył dawny spór pomiędzy parafią a Cechem Piwowarów. Dotyczył on przywilejów i obowiązku dostarczania piwa na nabożeństwa cechowe. Piwowarzy, po wymianie pism z proboszczem ks. Łukowskim, odmówili dalszego świadczenia na ten cel zarówno w pieniądzach, jak i w piwie, co wcześniej należało do miejscowego zwyczaju.
Sprawa ciągnęła się przez niemal dwadzieścia lat i była kontynuowana za kolejnych proboszczów. W latach 1828–1834 parafią kierował ks. Alojzy Dalski, również dziekan dekanatu czarnkowskiego. Podejmował on próby wyegzekwowania dawnych zobowiązań cechu, odwołując się nawet do gróźb skierowania sprawy na drogę sądową oraz interwencji magistratu.
30 lipca 1828 roku, w związku z objęciem probostwa przez ks. Dalskiego, do Ujścia przybyli komisarze delegowani przez Konsystorz Generalny Poznański. Ich zadaniem było sporządzenie szczegółowego wykazu stanu kościoła, plebanii, zabudowań gospodarczych oraz dochodów kościelnych, proboszczowskich i szpitalnych. W sporządzonym sprawozdaniu ponownie podkreślono konieczność znacznych napraw dachu i wież kościoła.
Inwentarz świątyni zawierał między innymi trzy dzwony, siedemnaście ornatów, trzy kapy, cztery alby, trzy mszały, monstrancję, srebrny pacyfikał, pięć kielichów, puszkę na Najświętszy Sakrament, cztery chorągwie i cztery obrazy procesyjne. Wykaz ten ukazuje wyposażenie, jakim dysponowała parafia mimo trudności związanych z utrzymaniem budynku.
Do parafii należały wówczas Ujście, Nowa Wieś, Chrostowo, Nietuszkowo, Byszki, Węglewo, Jabłonowo i Mirosław, a także Podleśnictwo Buczek, kolonie Nowe i Czysze, Młyn Nadolny Tylni i Przedni oraz folwark Kotusz.
W 1830 roku odbyła się kolejna wizytacja dziekańska, przeprowadzona przez prodziekana dekanatu czarnkowskiego. Proboszczem pozostawał ks. Alojzy Dalski, a prowizorami kościoła byli Piotr Stroiński junior i Andrzej Lück.
Protokół odnotował także działalność szkół na terenie parafii. W Ujściu do szkoły uczęszczało 160 dzieci, w Nowej Wsi, do której należało również Chrostowo, uczyło się 80 dzieci, a w Nietuszkowie – 50. Dane te pokazują, że edukacja obejmowała nie tylko miasto, ale również okoliczne miejscowości.
W 1831 roku region dotknęła wielka epidemia cholery. Władze świeckie i kościelne wydawały wówczas zarządzenia dotyczące grzebania zmarłych i organizacji pochówków na cmentarzach.
W 1834 roku zarząd parafii przejął ks. Piotr Boiński. Formalne przekazanie mu kościoła i plebanii nastąpiło 15 grudnia tego roku. W latach 1836–1846 pełnił on również funkcję dziekana dekanatu czarnkowskiego, obejmującego parafie w Czarnkowie, Ujściu, Lubaszu, Białej, Trzciance, Wieleniu, Piłce, Pile, Chodzieży, Margoninie i Budzyniu.
Spór z Cechem Piwowarów zakończył się ostatecznie bez przywrócenia dawnych świadczeń. W 1838 roku cech ponownie odpowiedział proboszczowi, odmawiając podporządkowania się wcześniejszemu zwyczajowi dostarczania piwa. Zachowana odpowiedź, podpisana przez przedstawicieli cechu, stanowi ciekawy dokument obrazujący relacje pomiędzy parafią a lokalnymi rzemieślnikami.
W tym samym roku w Ujściu założono Towarzystwo Wstrzemięźliwości. Dwa lata później, w 1840 roku, powstała nowa szkoła w Mirosławiu. Była to czwarta szkoła katolicka działająca na terenie parafii.
Wraz z nasileniem niemieckiego osadnictwa i umacnianiem się pruskiej administracji coraz większego znaczenia nabierały kwestie narodowościowe i językowe. Problemy te dotykały również życia parafialnego, zwłaszcza w zakresie języka kazań i nabożeństw.
W 1846 roku Konsystorz Poznański polecił zebrać informacje o liczbie osób posługujących się językiem polskim i niemieckim w dekanacie czarnkowskim, szczególnie w Czarnkowie i Wieleniu. Celem było ustalenie, jak zapewnić wiernym możliwość uczestniczenia w nabożeństwach i słuchania kazań w języku, który rozumieli.
23 marca 1846 roku zmarł w Ujściu ks. Piotr Boiński, proboszcz ujski i dziekan czarnkowski. 14 maja odbyła się komisja, której zadaniem było przejęcie majątku kościelnego i proboszczowskiego od spadkobierców zmarłego. W jej pracach uczestniczyli przedstawiciele władz powiatowych, magistratu oraz kolegium kościelnego.
6 sierpnia 1846 roku nowym proboszczem został ks. Franciszek Gebek, urodzony w 1809 roku. Jego posługa przypadła na okres narastających napięć narodowościowych, ale również rozwoju kolejnych inicjatyw religijnych.
W 1847 roku w Ujściu powstało Bractwo Misyjne św. Franciszka Ksawerego, którego statut opracowano w języku niemieckim. Rok później parafię dotknęła kolejna epidemia cholery. Zmarło wówczas 181 osób, z których większość padła ofiarą tej zakaźnej choroby.
Na mocy upoważnienia władz kościelnych ks. Franciszek Gebek poświęcił w 1850 roku nowe cmentarze w Nowej Wsi, Chrostowie i Mirosławiu. W 1852 roku nastąpiła kolejna epidemia cholery, w wyniku której w parafii zmarło 155 osób.
Mimo trudnych doświadczeń rozwijała się działalność dobroczynna. 15 grudnia 1856 roku Towarzystwo św. Wincentego à Paulo wydało dokument erekcyjny dla swojego oddziału w Ujściu, liczącego 32 członków. Początkowo działalność organizacji nie była jednak szczególnie intensywna.
W 1861 roku powstało Arcybractwo św. Piotra Apostoła, którego celem – zgodnie ze statutem – było wspieranie modlitwą i uczynkami miłosierdzia potrzebujących. W tym samym roku utworzono również Bractwo św. Stanisława Biskupa. Rok później powstało Bractwo bł. Jozafata, którego zadaniem było wspieranie modlitwą i jałmużną Bułgarów powracających do jedności z Kościołem. W kolejnych latach wzrosła również aktywność Towarzystwa św. Wincentego à Paulo, które w 1864 roku liczyło 18 członków zwyczajnych i trzech honorowych.
W 1866 roku Ujście ponownie nawiedziła epidemia cholery, która pochłonęła 148 ofiar.
W 1865 roku odbyła się wizytacja dziekańska, przeprowadzona przez ks. Cybichowskiego, proboszcza chodzieskiego i prodziekana dekanatu czarnkowskiego. Proboszczem ujskim pozostawał wówczas ks. kanonik Franciszek Gebek, pełniący również funkcję dziekana czarnkowskiego. Dozór kościelny sprawowali Piotr Gruss i Antoni Stroiński.
Do parafii należały miasto Ujście oraz wsie Nowa Wieś, Nietuszkowo, Chrostowo, Cisza, Węglewo, Jabłonowo, Mirosław i Byszki, a także folwarki Nowe i Młyn Nadolny.
W ciągu roku obchodzono dwa główne odpusty: w uroczystość św. Mikołaja, patrona kościoła, oraz w święto Matki Bożej Różańcowej. Protokół wizytacyjny odnotował ponadto, że sakrament bierzmowania nie był udzielany w parafii od bardzo dawna. Na jej terenie działało pięć szkół: trzyklasowa w Ujściu oraz jednoklasowe w Nowej Wsi, Nietuszkowie, Mirosławiu i Byszkach.
W 1867 roku przeprowadzono naprawę organów kościelnych. Prace wykonał Konstanty Kamiński, organmistrz z Opalenicy, a ich koszt wyniósł 116 talarów. Środki uzyskano ze sprzedaży srebrnego pacyfikału, na co zgodę wydał Konsystorz.
Szczególnym wydarzeniem była wizytacja kanoniczna przeprowadzona 28 i 29 kwietnia 1867 roku przez arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego Mieczysława Halkę Ledóchowskiego. Towarzyszyli mu ks. Jan Koźmian, protonotariusz apostolski, oraz ks. Witalis Mariański, notariusz arcybiskupi. Proboszczem był nadal ks. kanonik Gebek, a wikariuszem ks. Antoni Bresiński. Prowizorami kościelnymi pozostawali Antoni Stroiński i Piotr Gruss. Według danych wizytacyjnych parafia liczyła wówczas 2720 katolików.
W kolejnych latach kontynuowano prace przy cmentarzach. W 1871 roku poświęcono poszerzoną część cmentarza w Nowej Wsi, a w 1873 roku powiększono cmentarz w Ujściu i poświęcono nowy cmentarz w Nietuszkowie. W latach 1876–1903 funkcję organisty w Ujściu pełnił Antoni Kowalski, który okresowo wykonywał również obowiązki kościelnego.
19 października 1877 roku zmarł ks. Franciszek Gebek, kanonik i były dziekan czarnkowski. Miał 69 lat, a przez 31 lat kierował parafią ujską. Jego pogrzeb odbył się 22 października.
Po jego śmierci probostwo pozostawało nieobsadzone przez dziesięć lat. Obowiązki duszpasterskie sprawował miejscowy wikariusz, ks. Cezary Rost, któremu pomagali mieszkający w Ujściu księża emeryci – ks. Pawłowski i ks. Speers.
Był to czas nasilających się represji wobec Kościoła katolickiego w ramach pruskiej polityki Kulturkampfu. Ks. Rost został na rok usunięty z Ujścia i objęty zakazem przebywania na terenie trzech sąsiednich powiatów. Księża emeryci Speers i Pawłowski zostali natomiast skazani przez sąd w Pile na grzywny za wykonywanie posługi kapłańskiej w mieście.
W latach 1882–1883 przeprowadzono remont kościoła parafialnego. Po jego zakończeniu odprawiono nabożeństwo odpustowe ku czci św. Anny w odnowionej świątyni.
Rok 1883 zapisał się również w historii parafii jako czas prymicji dwóch kapłanów. W lipcu swoją pierwszą Mszę Świętą odprawił w Ujściu ks. Franciszek Renkawitz, a w grudniu odbyły się prymicje ks. Juliana Zeidlera.
Po dziesięciu latach pracy duszpasterskiej ks. Cezary Rost opuścił Ujście w 1887 roku. Na jego miejsce przybył ks. Paweł Erdner, pochodzący z Międzyrzecza, Niemiec biegle posługujący się również językiem polskim. Wcześniej, w latach 1870–1871, pełnił funkcję kapelana wojskowego przy kościele jezuickim w Bydgoszczy. Do Ujścia przybył 3 lutego 1887 roku.
Represje dotknęły również szkolnictwo. W 1888 roku we wszystkich szkołach zlikwidowano nauczanie w języku polskim, zakazując nawet prywatnej nauki tego języka. W Nietuszkowie szkołę katolicką przekształcono w placówkę mieszaną, katolicko-ewangelicką. Zmiany te stanowiły poważne uderzenie w życie polskiej wspólnoty i możliwości przekazywania języka ojczystego kolejnym pokoleniom.
W 1890 roku odbyły się w Ujściu kolejne prymicje – w uroczystość świętych Piotra i Pawła swoją pierwszą Mszę Świętą odprawił ks. Leon Thielmann.
29 stycznia tego samego roku zmarł na zapalenie płuc proboszcz ks. Paweł Erdner. Jego pogrzeb odbył się 3 lutego, dokładnie trzy lata po uroczystym wprowadzeniu go do parafii. Podczas ceremonii przemawiali ks. dr Sypniewski w języku polskim oraz ks. Gajowiecki po niemiecku. 3 kwietnia do Ujścia przybył ks. Czarnecki ze Skwierzyny, który tymczasowo przejął obowiązki duszpasterskie do czasu objęcia parafii przez nowego proboszcza.
27 czerwca 1890 roku do Ujścia przybył ks. Franciszek Renkawitz. Jego posługa miała okazać się przełomowa dla dalszych dziejów parafii. To właśnie z jego działalnością związane będą późniejsze plany budowy nowego kościoła oraz powstanie Kalwarii Ujskiej – dzieła, które na trwałe wpisało się w religijną i historyczną tożsamość miasta.

Ks. Franciszek Renkawitz
Więcej na temat Franciszka Renkawitza, jego działalności i życia parafii można przeczytać o osobnym dziale
FRANCISZEK RENKAWITZ
XX w.
I Wojna Światowa
Po śmierci ks. Franciszka Renkawitza proboszczem parafii w Ujściu został ks. Karol Glatzel, który kierował jej życiem duszpasterskim w latach 1913–1921. Jego nominacja wiązała się z ówczesnymi uwarunkowaniami politycznymi. Ponieważ jedną trzecią kosztów budowy kościoła pokryto ze środków Rejencji Bydgoskiej, będącej patronem świątyni, prawo obsadzania wakatów powstałych w miesiącach nieparzystych przysługiwało władzom pruskim. Ks. Glatzel został mianowany właśnie w tym trybie, co sprawiło, że część polskich parafian od początku odnosiła się do niego z nieufnością.
Postać proboszcza budziła wśród mieszkańców różne emocje, a krążące o nim opinie nie zawsze znajdowały potwierdzenie w źródłach. Zarzucano mu między innymi, że na plebanii używa się wyłącznie języka niemieckiego i że pozostaje nadmiernie lojalny wobec niemieckich władz. Jednocześnie nawet osoby przychylnie nastawione do ks. Glatzela przyznawały, że był człowiekiem porywczym i gwałtownym, co mogło prowadzić do napięć i konfliktów z otoczeniem. Ocena jego działalności wymaga zatem uwzględnienia zarówno tych kontrowersji, jak i zachowanych świadectw dotyczących jego postawy w okresie narastających konfliktów narodowościowych.
W zachowanych przekazach znajdują się świadectwa wskazujące, że ks. Glatzel angażował się w sprawy polskie i sam doświadczał szykan ze strony niemieckich władz. Przypomina się między innymi wydarzenie z 1919 roku, kiedy miał demonstracyjnie zerwać niemiecką flagę powiewającą na zameczku Belle-Vue, ofiarowanym parafii przez ks. Renkawitza. Po tym incydencie został aresztowany i na kilka miesięcy wywieziony z Ujścia.
Zachowana korespondencja ks. Glatzela wskazuje, że jego działalność patriotyczna była powodem nieprzychylnego traktowania i prób usunięcia go z miasta. W Ujściu przeprowadzano rewizje, także na terenie kościoła i Kalwarii, a sam proboszcz był źle traktowany przez niemieckich żołnierzy. W obronie swoich praw kierował pisma do Komendy w Pile oraz do Konsula Generalnego Polski w Berlinie. Dokumenty te pozwalają lepiej zrozumieć położenie duchownego, który w okresie politycznych napięć musiał mierzyć się nie tylko z obowiązkami duszpasterskimi, lecz także z represjami i ograniczeniami narzucanymi przez władze.
O zaangażowaniu społecznym ks. Glatzela świadczyła również jego działalność w Towarzystwie Nadnoteckim, założonym przez ks. Czechowskiego z Chodzieży. Organizacja stawiała sobie za cel umacnianie jedności narodowej Polaków i zachęcanie ich do wspólnej pracy. Proboszcz uczestniczył także w działalności Towarzystwa Przemysłowego, Stowarzyszenia Robotników Polskich oraz pełnił funkcję prezesa Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Dzięki aktywności tych środowisk życie społeczne i organizacyjne parafii rozwijało się mimo niesprzyjających warunków politycznych.
Niebezpieczeństwo groziło wówczas również Kalwarii Ujskiej. Według przekazów Niemcy zapowiadali, że w razie zajęcia Ujścia przez Polaków zniszczą to miejsce. M. Ziemann wspominał, że ks. Glatzel miał pełnić funkcję parlamentariusza i jeździć do Piły, a jego starania przyczyniły się do tego, że Kalwaria nie została zbombardowana. Relacja ta podkreśla znaczenie, jakie przypisywano proboszczowi w działaniach na rzecz ochrony tego szczególnego miejsca.

ks. Karol Glatzel jako młody kapłan
Trudne położenie parafii w latach I wojny światowej ukazują sprawozdania z okresu 1913–1918 oraz dokument zatytułowany Ogólna Kościelna Statystyka Wojenna, wydany przez Centrum w Kolonii. W 1913 roku parafia ujska liczyła około 3700 wiernych. Działało w niej jedno przedszkole i jeden szpital dla osób starszych, a posługę duszpasterską pełniło dwóch kapłanów. Nabożeństwa odbywały się od dwóch do czterech razy w tygodniu, natomiast raz w roku organizowano rekolekcje dla całej wspólnoty.
Wojna dotknęła parafię nie tylko przez nieobecność i cierpienia jej mieszkańców, ale również przez ograniczenia nakładane na instytucje kościelne. Zlikwidowano budynki beneficjalne przy probostwie, a w Domu Katolickim urządzono ślusarnię. Parafia została zobowiązana do świadczeń na cele wojenne. Zebrano kolejno 1200 i 1400 marek, zarządzono także zbiórkę złota. Proboszcz przekazał 10 000 marek w złocie, zdeponowanych w Banku Państwowym w Pile.
Pomimo trudności podejmowano inicjatywy pomocowe. W parafii powstało Stowarzyszenie Pomocy Wojennej, które gromadziło pieniądze, żywność i odzież wełnianą. Również Stowarzyszenie Robotników Polskich włączyło się w pomoc potrzebującym, przekazując 100 marek trzem osobom pozbawionym dachu nad głową. Wojna miała jednak wysoką cenę: 70 parafian poległo, służąc w armii niemieckiej.
W Ujściu i okolicznych miejscowościach przebywali również jeńcy wojenni. 11 lutego 1916 roku ks. Glatzel uzyskał zgodę władz wojskowych na sprawowanie opieki duszpasterskiej nad jeńcami wyznania katolickiego w Mirosławiu, Jabłonowie i Górze Wilhelma.
Lata wojny były dla parafii okresem niepewności, represji i znacznych obciążeń materialnych. Wspólnota musiała mierzyć się z rewizjami, obowiązkowymi świadczeniami oraz czasową nieobecnością proboszcza, a mimo to starała się zachować ciągłość życia religijnego i społecznego. Liczba wiernych w latach wojennych nie uległa większym zmianom.
Niełatwa była również sytuacja samego ks. Glatzela. Aresztowany, wywożony z Ujścia i poddawany szykanom, nie rezygnował z posługi duszpasterskiej ani z aktywności w polskich organizacjach. Jego działalność pokazuje, że historia parafii w tym okresie nie ograniczała się do wydarzeń przy kościele i ołtarzu. Była także częścią codziennych zmagań mieszkańców o zachowanie wspólnoty, godności i narodowej tożsamości w czasie wojny.
Dwudziestolecie międzywojenne
W 1921 roku proboszczem parafii w Ujściu został ks. Stanisław Dudziński, który objął urząd po ks. Karolu Glatzelu. Zachowane dokumenty statystyczne z pierwszych lat powojennych pozwalają odtworzyć sytuację wyznaniową i narodowościową mieszkańców oraz prześledzić zmiany zachodzące w życiu parafii.
Kwestionariusz sporządzony w 1923 roku na polecenie arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego wykazywał na terenie parafii 1900 osób innych wyznań: 1830 ewangelików i 70 baptystów. Działały cztery ewangelickie szkoły elementarne oraz dwa domy modlitwy należące do wspólnot niekatolickich. Według sprawozdania ich przedstawiciele nie wydawali własnych czasopism ani nie prowadzili działalności propagandowej.
W styczniu 1925 roku parafia liczyła 3500 katolików, natomiast liczba osób innych wyznań wynosiła 1566. W tej grupie odnotowano 1505 protestantów, jedną osobę wyznania prawosławnego, 53 baptystów i osoby określane w źródle mianem „Blaukreutzler”, a także siedmiu Żydów. Również w tym zestawieniu zaznaczono, że wspólnoty niekatolickie nie prowadziły agitacji.
Karta rejestracyjna rzymskokatolickiej gminy wyznaniowej w Ujściu z 1925 roku podawała, że wśród parafian było 2180 Polaków i 1020 Niemców. W kolejnych latach proporcje te stopniowo zmieniały się na korzyść ludności polskiej.
W życiu parafii ważną rolę odgrywały osoby zaangażowane w pracę duszpasterską i społeczną. Jak podaje Stanisław Różdżyński, prawdopodobnie w 1926 roku przy parafii zamieszkały trzy siostry Służebniczki Najświętszej Maryi Panny z Pleszewa. Prowadziły ochronkę dla dzieci oraz odwiedzały chorych, niosąc pomoc potrzebującym. Wśród wikariuszy wyróżniał się ks. Wiola, który w 1936 roku zorganizował pierwsze w Ujściu dożynki. Według zachowanego przekazu wydarzenie to cieszyło się dużym powodzeniem.
9 listopada 1927 roku odbyła się wizytacja dziekańska. W sporządzonym po niej sprawozdaniu odnotowano, że kościół parafialny posiadał pięć ołtarzy bocznych: Matki Bożej Różańcowej, św. Anny, św. Franciszka, św. Teresy oraz Najświętszego Serca Jezusowego.
Kolejne sprawozdania ukazują zarówno stan duszpasterstwa, jak i aktywność poszczególnych grup parafialnych. W 1933 roku liczba katolików wynosiła 4070, protestantów 1293, Żydów trzy osoby, a jedna osoba została odnotowana jako bezwyznaniowa. W dokumentacji zapisano również pięć małżeństw mieszanych oraz dwie pary żyjące bez zawarcia małżeństwa.
W tym samym czasie nie odprawiano jeszcze osobnych Mszy Świętych dla dzieci, a młodzież szkolna nie przystępowała wspólnie do sakramentów świętych. Nie prowadzono także kolędy ani kartoteki parafialnej. Mimo tych braków aktywnością wyróżniały się organizacje młodzieżowe, szczególnie Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej w Ujściu oraz Stowarzyszenie Młodych Polek w Mirosławiu.
W 1934 roku nie istniało już Bractwo Straży Honorowej, nadal działało natomiast Bractwo św. Anny, liczące 97 członków. Powstało również Stowarzyszenie Czeladzi Katolickiej, do którego należało 39 osób. Dane te świadczą o tym, że pomimo zmieniających się form działalności religijnej w parafii nadal rozwijały się wspólnoty zrzeszające wiernych.
Szczególnym wydarzeniem w życiu religijnym parafii był Rok Jubileuszowy 1935. Ujście, dzięki swojej Kalwarii, stało się wówczas celem licznych pielgrzymek. Na mocy dekretu kardynała można było uzyskać na Kalwarii odpust jubileuszowy, co przyciągało pątników również spoza miejscowej wspólnoty.
W tym czasie odbyły się cztery procesje jubileuszowe z udziałem całej parafii oraz jedenaście procesji organizowanych przez poszczególne stowarzyszenia. Odnotowano także 40 pielgrzymek przybyłych spoza parafii. Liczba uczestników niektórych z nich dochodziła do 600 osób. W okresie jubileuszowym wyraźnie wzrosła również liczba przyjmowanych Komunii Świętych — o ponad siedem tysięcy.
Kalwaria pozostawała więc nie tylko ważnym miejscem modlitwy dla mieszkańców Ujścia, ale również ośrodkiem przyciągającym pielgrzymów z innych miejscowości. Jubileusz przyczynił się do ożywienia praktyk religijnych i umocnienia znaczenia tego miejsca w życiu lokalnego Kościoła.
W 1936 roku parafia liczyła już 4346 katolików. Msze Święte odprawiano w niedziele i święta, a także raz w miesiącu w Nietuszkowie. W tym czasie parafia podejmowała również wysiłki związane z utrzymaniem i odnową świątyni. Ofiary zbierane podczas kolędy przeznaczano na spłatę zadłużenia powstałego w związku z odnowieniem kościoła oraz założeniem oświetlenia elektrycznego.
Wzrastająca liczba wiernych znajdowała odzwierciedlenie w praktykach sakramentalnych. W 1921 roku rozdzielono 13 tysięcy Komunii Świętych, natomiast w 1936 roku liczba ta wyniosła już 34 tysiące. W 1938 roku odnotowano niewielki spadek — do 32 716 Komunii Świętych.
Dane z okresu międzywojennego ukazują parafię, która stopniowo odbudowywała i rozwijała swoje życie religijne po latach wojny. Obok codziennej pracy duszpasterskiej ważne miejsce zajmowały stowarzyszenia, działalność charytatywna, troska o świątynię oraz pielgrzymki na Kalwarię Ujską. Szczególnie Rok Jubileuszowy 1935 przypomniał, że Kalwaria była istotnym ośrodkiem życia duchowego, wykraczającym swoim oddziaływaniem poza granice miejscowej parafii.

Organy z 1908r. wykonane przez wytwórnię organów P. B. Voelkner z Bydgoszczy.
Ks. Stanisław Dudziński przybył do Ujścia z Babimojszczyzny, gdzie w okresie powojennym toczyła się zacięta walka o zachowanie polskiej tożsamości narodowej. Według przekazów miał opuścić Nowe Kramsko w kobiecym przebraniu, uciekając przed niemieckimi prześladowaniami. Choć relacja ta wymaga ostrożnego traktowania, wpisuje się w obraz duchownego zaangażowanego w obronę polskości na terenach, na których polska ludność doświadczała silnej presji germanizacyjnej.
Również w Ujściu ks. Dudziński otwarcie manifestował swoje przywiązanie do spraw polskich. Uczestniczył w uroczystościach narodowych i obchodach patriotycznych, utrzymywał kontakty z powstańcami i wspierał środowiska zaangażowane w życie polskiej społeczności. W pamięci wielu parafian zapisał się jako człowiek, który nie ukrywał swoich przekonań i aktywnie uczestniczył w wydarzeniach ważnych dla mieszkańców tych ziem.
Na czele parafii stał do wybuchu II wojny światowej. Wspominano go jako „dobrego gospodarza”, troszczącego się zarówno o kościół parafialny, jak i o Kalwarię Ujską. Za jego posługi przeprowadzono remonty poszczególnych kaplic kalwaryjskich, odmalowano wnętrze świątyni oraz założono oświetlenie elektryczne. W kościele zainstalowano również cztery piece gazowe, jednak ich wydajność nie zapewniała wystarczającego ogrzewania. Naprawy organów przeprowadzono w 1925 i 1928 roku. Proboszcz osobiście prowadził także katechizację dzieci i przygotowywał je do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej.
Działalność ks. Dudzińskiego spotykała się z uznaniem wielu parafian, którzy podkreślali, że cieszył się szacunkiem i poważaniem. Nie brakowało jednak również głosów krytycznych. Zarzucano mu, że bliższe relacje utrzymywał z osobami zamożnymi i wpływowymi, natomiast wobec pozostałych parafian zachowywał dystans. Wspomnienia te pokazują, że jego postać, podobnie jak w przypadku poprzednika, nie była oceniana przez wszystkich jednakowo.
Ważnym świadectwem pracy duszpasterskiej proboszcza jest wizytacja kanoniczna przeprowadzona 12 i 13 maja 1931 roku. Wizytator pozytywnie ocenił sposób wypełniania przez niego obowiązków. Zwrócił przy tym uwagę na szczególne wyzwania stojące przed parafią, związane z dwujęzycznością wiernych oraz troską o Kalwarię, którą zastał w należytym porządku.
Jednym z istotnych zagadnień w pracy ks. Dudzińskiego była kwestia języka nabożeństw. Zachowała się jego korespondencja z Kurią Arcybiskupią z listopada i grudnia 1935 roku oraz lutego 1936 roku, dotycząca ograniczenia liczby nabożeństw niemieckich na rzecz nabożeństw w języku polskim. Proboszcz argumentował to zmianami w strukturze narodowościowej parafii i rosnącym udziałem ludności polskiej. Według przywoływanych wówczas danych Niemcy stanowili około 20 procent parafian.
Sprawa ta pokazuje, że ks. Dudziński angażował się nie tylko w codzienne funkcjonowanie wspólnoty, lecz także w kwestie istotne dla zachowania jej polskiego charakteru. W okresie międzywojennym język nabożeństw był bowiem czymś więcej niż sprawą organizacyjną — stanowił ważny element tożsamości narodowej i życia społecznego mieszkańców.
Wybuch II wojny światowej przyniósł kres dotychczasowej działalności ks. Dudzińskiego w Ujściu. We wrześniu 1939 roku niemieckie władze okupacyjne zmusiły go do opuszczenia plebanii. Przez pewien czas mieszkał w budynku wikariatu położonym naprzeciw ratusza, który został ofiarowany parafii przez Gertrudę Lück.
Proboszcz był źle traktowany przez hitlerowców. Zmuszono go do wydania całego sprzętu liturgicznego, który przeniesiono do magistratu. W marcu 1940 roku został wysiedlony przez okupanta i skierowany do Drogini w powiecie myślenickim.
Zmarł w 1942 roku, z dala od parafii, którą kierował przez niemal dwie dekady. W historii Ujścia pozostał zapamiętany jako duszpasterz troszczący się o świątynię i Kalwarię, a zarazem człowiek zaangażowany w obronę polskości. Jego los stał się częścią tragicznych dziejów duchowieństwa i mieszkańców tych ziem w czasie niemieckiej okupacji.

ks. Stanisław Dudziński
II Wojna Światowa
Wybuch II wojny światowej przyniósł parafii w Ujściu dramatyczne zmiany. Dotychczasowe życie religijne zostało niemal całkowicie sparaliżowane, a wysiedlenie ks. Stanisława Dudzińskiego w marcu 1940 roku pozbawiło miejscową wspólnotę własnego duszpasterza.
Przez kolejnych cztery–pięć miesięcy do Ujścia przyjeżdżał kapłan z Chodzieży. Później władze okupacyjne skierowały do parafii niemieckiego księdza, a kościół został przeznaczony wyłącznie dla ludności niemieckiej. Wśród duchownych odwiedzających Ujście najczęściej wymieniany jest ks. Jansen, który po wojnie miał zostać biskupem w Republice Federalnej Niemiec.
Polakom zabroniono wstępu do świątyni. Kontakt z ks. Jansenem nawiązywali za pośrednictwem pani Skibickiej. Choć kapłan oficjalnie mógł sprawować posługę jedynie wobec Niemców, według wspomnień parafian odwiedzał również polskie rodziny, nierzadko pod osłoną nocy. Istnieje przypuszczenie, że udzielał wówczas także sakramentu chrztu. Polski ksiądz przebywał gdzieś w okolicach Wyrzyska, jednak nie mógł przyjeżdżać do Ujścia, a polskim mieszkańcom nie wolno było udawać się do niego.
Według relacji parafian ks. Jansen był dobrym kaznodzieją. Po jego wyjeździe kościół zamknięto, a następnie zamieniono w magazyn sprzętu wojskowego. Klucze znajdowały się w magistracie. Świątynię otwierano jedynie na potrzeby niemieckich pogrzebów, podczas których nie odprawiano Mszy Świętej. Polskie pogrzeby odbywały się bez udziału kapłana, a modlitwa w języku polskim była zakazana. Osoby pragnące zawrzeć sakramentalny związek małżeński musiały udawać się do Lubasza.
Szczególnie bolesnym wydarzeniem w dziejach parafii było zniszczenie Kalwarii Ujskiej. Wspomnienia dotyczące okupacyjnego życia religijnego rzadko odnoszą się do tego miejsca, ponieważ Kalwaria przestała istnieć. Zniszczenie kaplic było dla wspólnoty dotkliwą stratą, oznaczało unicestwienie ważnego ośrodka modlitwy i pielgrzymowania, związanego z religijną tożsamością Ujścia.
Zgodnie z przekazem zawartym w kronice namiestnik Kraju Warty, Arthur Greiser, zarządził wysadzenie kaplic w powietrze. Do wykonania tej pracy Niemcy mieli wykorzystać Żydów. Gruz po zburzonych budowlach posłużył następnie do utwardzenia drogi prowadzącej na szczyt wzgórza. W ten sposób miejsce, które przez lata służyło modlitwie i skupieniu, zostało zniszczone, a jego pozostałości wykorzystano do celów praktycznych.
Okupacja przyniosła więc parafii nie tylko utratę proboszcza i ograniczenie dostępu do kościoła, lecz także zniszczenie Kalwarii- jednego z najważniejszych miejsc religijnych w Ujściu. Wspólnota została pozbawiona możliwości swobodnego uczestnictwa w nabożeństwach, a wiele podstawowych wydarzeń religijnych musiało odbywać się poza miejscowością lub bez obecności kapłana.
Taki stan trwał do końca okupacji. Ujście zostało wyzwolone w 1945 roku. Przed parafią stanęło wówczas zadanie odnowienia życia religijnego i zmierzenia się ze stratami, jakie przyniosła wojna. Szczególnym wyzwaniem miała być pamięć o zniszczonej Kalwarii oraz przywrócenie jej miejsca w życiu lokalnej wspólnoty.
Lata 1945-1967
Choć Ujście poniosło podczas wojny znaczne straty, kościół parafialny i plebania przetrwały ten czas w stosunkowo dobrym stanie. Budynek świątyni został wprawdzie uszkodzony przez jeden z pocisków, jednak szkody szybko naprawiono. Po latach okupacji można było ponownie rozpocząć odbudowę życia religijnego i organizacyjnego parafii.
Zaledwie dwa tygodnie po wyzwoleniu miasta, w 1945 roku, do Ujścia przybył ks. Jan Felicki, który objął urząd proboszcza. Wkrótce do parafii powróciły również siostry Służebniczki Najświętszej Maryi Panny. Nowy proboszcz od początku angażował się nie tylko w sprawy duszpasterskie, ale także w pomoc mieszkańcom. Jeszcze w tym samym roku Miejska Rada Narodowa powierzyła mu funkcję przewodniczącego Miejskiej Komisji Opieki Społecznej.
Stopniowo odradzała się również działalność organizacji katolickich. W odnowionym Domu Katolickim swoją siedzibę znalazło Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, które rozpoczęło organizowanie przedstawień. W samym kościele można było jeszcze znaleźć pozostawione przez Niemców przedmioty, między innymi maski przeciwgazowe. Nabożeństwa odprawiano już wyłącznie w języku polskim.
Pierwszy powojenny odpust odbył się nie na zniszczonej Kalwarii, lecz na placu przy krzyżu. Mimo utraty tego szczególnego miejsca parafianie starali się zachować ciągłość tradycji religijnych. W organizacji życia kościelnego uczestniczyli między innymi organista pan Tarnawski, kościelny M. Ziemann, a później Jan Odor, oraz prowadzący chór pan Kożuszkiewicz.
Sprawozdanie duszpasterskie z 1946 roku wykazywało 3272 katolików oraz 15 osób innych wyznań. W niedziele odprawiano dwie Msze Święte, a raz w miesiącu sprawowano Eucharystię w Nietuszkowie. Życie religijne wspierały działające organizacje: Żywy Różaniec, Trzeci Zakon, wydział parafialny Caritas oraz Towarzystwo Pań św. Wincentego.
Szczególnie ważnym wydarzeniem było powołanie 16 stycznia 1946 roku Komitetu Odbudowy Kalwarii. Plany zakładały rozpoczęcie prac już w kwietniu. Projekt XII stacji przygotował Józef Budnowski. Choć uzyskał on zatwierdzenie Kurii, nie udało się zdobyć wymaganej zgody komisji wojewódzkiej na rozpoczęcie odbudowy.
Ks. Felicki nie zrezygnował jednak z prób przywrócenia Kalwarii. W kolejnych latach zabiegał o niezbędne pozwolenia i poszukiwał osób oraz instytucji gotowych wesprzeć przedsięwzięcie. W tej sprawie zwracał się nawet do kard. Spellmana w Stanach Zjednoczonych, jednego z najbardziej wpływowych hierarchów Kościoła katolickiego w Ameryce. Wysiłki te nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, na co wpływała trudna sytuacja powojenna zarówno w kraju, jak i za granicą.
Parafia zmagała się również z problemami lokalowymi. Utraciła dwa budynki wikariatów — jeden jeszcze przed wojną, drugi został przekazany władzom miejskim przez proboszcza. Odnowiony Dom Katolicki nadal służył natomiast organizacjom kościelnym, umożliwiając im kontynuowanie działalności.
W 1947 roku odbyły się misje parafialne oraz wizytacja kanoniczna arcybiskupa Walentego Dymka. Wizytator docenił dotychczasowe wysiłki proboszcza, stwierdzając: „ks. Proboszcz naprawił bardzo dużo szkód wojennych. Niemniej pozostaje jeszcze wiele do zrobienia”. Słowa te dobrze oddawały sytuację parafii, która stopniowo odzyskiwała sprawność, choć przed nią nadal stało wiele zadań.
Kolejne wizytacje, przeprowadzone w 1952 i 1961 roku, potwierdzały gorliwość parafian oraz ich przywiązanie do kościoła. W dokumentacji zwracano uwagę na znaczenie Kalwarii i rozwijającego się w Ujściu kultu Najdroższej Krwi Chrystusa, które nadawały szczególny charakter miejscowemu duszpasterstwu.
W kolejnych latach wzmacniała się obsada duszpasterska parafii. W 1958 roku do Ujścia przybył ks. Franciszek Kempa. Od 1 lipca 1963 roku parafia po raz pierwszy otrzymała drugiego wikariusza — neoprezbitera ks. Jana Spychałę.
W tym samym roku ks. Jan Felicki został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Średzkiej. Wyróżnienie to było związane z jego ofiarną pracą duszpasterską i troską o rozwój życia religijnego. Doceniono również organizowane przez niego odpusty ku czci Najdroższej Krwi Chrystusa, na które przybywali wierni z odległych miejscowości.
W 1965 roku po raz pierwszy odbyło się poświęcenie pojazdów. Uroczystość zorganizowano po procesji Bożego Ciała. Przy stacjach I, II i III na Kalwarii zgromadziło się kilka samochodów oraz około stu motocykli, które poświęcił ks. kanonik Felicki. Był to kolejny znak, że Kalwaria, mimo wojennych zniszczeń, stopniowo odzyskiwała swoje miejsce w życiu religijnym Ujścia.
1 kwietnia 1966 roku, na prośbę proboszcza, arcybiskup Antoni Baraniak przeniósł parafię ujską z dekanatu czarnkowskiego do rogozińskiego. Ks. Felicki uzasadniał tę zmianę administracyjną przynależnością Ujścia do powiatu chodzieskiego oraz łatwiejszą komunikacją z parafiami nowego dekanatu.
Zmiany obejmowały również formy nabożeństw. W Wielkim Poście Droga Krzyżowa zaczęła odbywać się na Kalwarii niezależnie od pogody; wcześniej odprawiano ją zawsze w kościele. Organizowano dwa nabożeństwa: o godzinie 16.00 dla dzieci oraz o 19.00 dla dorosłych, którzy uczestniczyli w modlitwie ze świecami. Frekwencja była bardzo wysoka.
W 1967 roku, przed odpustem, trwały prace przy budowie XII stacji Kalwarii. Jednocześnie wznoszono garaż i porządkowano podwórze plebanii. Wymieniono także krzyże przy stacjach — nowe, dębowe krzyże mocowano do betonowych podstaw. Wszystkie te prace wykonywano społecznie, przy zaangażowaniu i chętnej pomocy parafian. Był to widoczny znak wspólnego wysiłku na rzecz przywracania Kalwarii jej dawnej funkcji.
13 lipca 1967 roku, po 22 latach pracy duszpasterskiej w Ujściu, ks. kanonik Jan Felicki przeszedł na emeryturę. Następnego dnia wyjechał do domu rekolekcyjnego w Rościnnie, kończąc ważny etap w historii parafii.
We wspomnieniach mieszkańców pozostał przede wszystkim jako kapłan oddany swojemu powołaniu, prosty, życzliwy i gotowy do poświęceń. Parafianie zgodnie podkreślali, że nie zabiegał o własne korzyści, a wiele uwagi poświęcał ludziom ubogim. W ich pamięci utrwalił się jako „ksiądz z powołania”, który potrafił dzielić się z innymi tym, co miał.
Szczególną troską otaczał dzieci i ich religijne wychowanie. Dbał o katechizację, a pod koniec roku szkolnego, wraz z wikariuszem uczącym religii, odwiedzał wszystkie wsie należące do parafii. Wspomnienia z jego ostatnich wizyt podczas rozdawania świadectw, kiedy żegnał się z dziećmi i ich rodzicami, należały do najbardziej wzruszających obrazów związanych z jego odejściem.
Ks. Felicki kierował się prostotą i przywiązaniem do uczciwego postępowania. Starał się załatwiać sprawy zgodnie z prawem, niechętnie zabiegał o dobra materialne i nie przywiązywał dużej wagi do własnych potrzeb. Ta postawa miała jednak również swoje konsekwencje. Brak praktycznego zmysłu gospodarczego i skłonność do ustępowania sprawiały, że nie zawsze skutecznie dochodził należnych parafii praw. Nie pobierał też wysokich ofiar na utrzymanie kościoła i plebanii, przez co stan techniczny budynków parafialnych stopniowo się pogarszał i wymagał w przyszłości znacznych nakładów remontowych.
Posługa ks. Jana Felickiego była czasem odbudowy po wojennych zniszczeniach, odradzania wspólnot parafialnych i stopniowego przywracania Kalwarii jej religijnego znaczenia. Choć nie udało się wówczas odbudować wszystkich kaplic, jego starania stworzyły ważną część powojennej historii Ujścia. Pamięć o nim pozostała związana zarówno z troską o rozwój kultu Najdroższej Krwi Chrystusa, jak i z osobistą dobrocią, którą wspominali parafianie.

ks. Kanonik Jan Felicki
Lata 1967-1982
15 lipca 1967 roku proboszczem parafii w Ujściu został ks. Florian Łodzig, dotychczasowy duszpasterz w Parkowie. Przed nowym proboszczem stanęły trzy ważne zadania: przeprowadzenie gruntownego remontu kościoła, rozwijanie kultu Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa oraz odbudowa zniszczonej Kalwarii Ujskiej.
Ks. Łodzig niemal natychmiast przystąpił do działania. Już w sierpniu 1967 roku zwrócił się do władz o pozwolenie na remont stropu kościelnego. Równocześnie rozpoczęto prace na plebanii: wykopano piwnicę, zainstalowano centralne ogrzewanie, doprowadzono wodę do wszystkich pomieszczeń i wymieniono instalację elektryczną.
W następnym roku uzyskano zgodę na przebudowę stropu kościoła i przygotowano niezbędną dokumentację. Na plebanii urządzono biuro parafialne oraz archiwum. Gruntowny remont objął również Dom Katolicki, gdzie wykonano nowy dach i przygotowano dwie sale przeznaczone na katechezę.
W 1969 roku, po zgromadzeniu potrzebnych materiałów, rozpoczęto właściwe prace przy kościele. Rozebrano stary strop, usunięto gruz, ustawiono rusztowania i przygotowano stalowe elementy zbrojenia nowej konstrukcji. W tym samym czasie kontynuowano remont Domu Katolickiego, urządzając w nim kaplicę św. Stanisława. Uporządkowano również teren między Domem Katolickim a plebanią, zniwelowano go i wykonano schody.
Zmiany obejmowały także Kalwarię. Poszerzono teren wokół Grobu Pańskiego i zbudowano stały ołtarz z kamienia polnego. W kolejnym roku kontynuowano remont kościoła: betonowano strop, wybielono sufit i porządkowano wnętrze oraz otoczenie świątyni. Odnowiono także grotę Matki Bożej i odmalowano znajdującą się w niej figurę.
W 1971 roku wykonano nową instalację elektryczną w kościele, a rok później wymieniono pokrycie dachowe na całej świątyni. Przy plebanii wzniesiono dwukondygnacyjny budynek gospodarczy. W 1973 roku zamontowano nowe oświetlenie kościoła: 25 lamp bocznych, 6 sufitowych i 4 reflektory. Przeprowadzono również kapitalny remont kaplicy Grobu Pańskiego. W 1974 roku zamontowano podwójne okna, podmurowano skarpę i urządzono parking dla pojazdów.
Parafia liczyła wówczas około 3700 wiernych. Wielu z nich odznaczało się przywiązaniem do Kościoła, a dzieci i młodzież licznie uczestniczyły w katechezie oraz praktykach religijnych. Na szczególne podkreślenie zasługiwała ofiarność parafian i ich zaangażowanie w prace remontowe. Wspólnie pracowali rolnicy, hutnicy i przedstawiciele innych środowisk, w tym wędkarze z koła działającego przy Hucie Szkła. Dzięki ich pomocy wiele przedsięwzięć można było realizować własnymi siłami.
Największym wyzwaniem pozostawała odbudowa Kalwarii, zniszczonej podczas okupacji niemieckiej. Ks. Łodzig szukał sposobów na zdobycie środków potrzebnych do realizacji tego przedsięwzięcia. Podobnie jak jego poprzednik zwrócił się o pomoc finansową do Polonii amerykańskiej, jednak apel ten nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.
W maju 1975 roku rozpoczęto malowanie kościoła według projektu Joanny Spychalskiej i Janiny Matysik ze Szczecina. Jednocześnie stopniowo nabierały kształtu plany odbudowy Kalwarii.
Pierwszą koncepcję nowych stacji Drogi Krzyżowej proboszcz zlecił już w 1968 roku Kazimierzowi Kościańskiemu – swojemu dawnemu nauczycielowi rysunku, malarzowi i rzeźbiarzowi. Projekt zakładał czternaście stacji w formie przypominającej ołtarze z płaskorzeźbami. Zgodnie z zaleceniami Kurii miały one łączyć elementy dawnej tradycji z nowoczesnym podejściem do sztuki sakralnej. Propozycja nie uzyskała jednak akceptacji, dlatego proboszcz musiał szukać innego rozwiązania.
Ostatecznie zdecydowano, że Kalwaria zostanie odbudowana w formie figuralnej. Projekt przygotował poznański rzeźbiarz Jerzy Sobociński, znajomy kolegi ks. Łodziga. Po zatwierdzeniu koncepcji w 1974 roku artysta przystąpił do pracy.
W staraniach o odtworzenie Kalwarii ważną rolę odegrały również kontakty nawiązane przez proboszcza w Berlinie. Poznał tam ks. dyrektora Teodora Hubricha, życzliwego Polsce i zaangażowanego w pomoc dla polskich przedsięwzięć. Za jego pośrednictwem, a także dzięki staraniom arcybiskupa Antoniego Baraniaka, zaczęły napływać datki przeznaczone na odbudowę zniszczonych stacji.
2 czerwca 1976 roku nastąpił przełomowy moment. Dwa samochody ciężarowe przywiozły na Kalwarię figury wykonane według projektu Jerzego Sobocińskiego. Jeszcze tego samego wieczoru ustawiono je na wyznaczonych miejscach. Pojawienie się kamiennych postaci było dla wielu parafian ogromnym zaskoczeniem – wcześniej nie wiedzieli, że planowane jest takie rozwiązanie.
Na Kalwarii urządzono również Ogrójec oraz zbudowano stały ołtarz przy XII stacji. W tym samym okresie przebudowano prezbiterium kościoła, powiększając je i zmieniając układ stopni.
W 1977 roku zakończono malowanie kościoła, które trwało łącznie przez trzy sezony letnie. W świątyni zamontowano nowy witraż przedstawiający narodzenie Pana Jezusa, a na Kalwarii wykonano oświetlenie. Wybetonowano również plac przed kościołem.
W tym samym czasie parafia przeżywała ważne wydarzenia religijne. Siostra Wiesława ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, posługująca w Ujściu i opiekująca się chorymi, obchodziła jubileusz pięćdziesięciolecia życia zakonnego.
W dniach 2–3 lipca odbyło się Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Uroczystość zgromadziła licznych pielgrzymów, a parafianie z wielkim zaangażowaniem przygotowali barwne i pomysłowe dekoracje. Ważnym motywem wystroju był różaniec. Wspólnota głęboko przeżyła zarówno odpust ku czci Najdroższej Krwi Chrystusa, jak i nawiedzenie jasnogórskiego wizerunku. Z kolei 3 maja członkinie Żywego Różańca ofiarowały parafii ornat z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej oraz rzutnik do przeźroczy.
18 sierpnia 1977 roku ks. Florian Łodzig otrzymał od papieża Pawła VI godność prałata.
We wrześniu 1978 roku rozpoczęto przygotowania do budowy podziemnej kaplicy pod I stacją Drogi Krzyżowej na Kalwarii. Zakończono również budowę zadaszenia w formie namiotu przy XII stacji. Żelazną konstrukcję bezpłatnie wykonali ślusarze z Huty Szkła, a pokrycie z blachy miedzianej przygotował blacharz z Chodzieży przy pomocy trzech młodych parafian. Ukończono także betonowanie placu przed plebanią.
W listopadzie 1978 roku parafianie udali się na pielgrzymkę do Częstochowy, by przed obrazem Matki Bożej przedstawić swoje prośby i podziękować za wybór Polaka na Stolicę Piotrową. Następnie, od 17 grudnia, kopia Cudownego Obrazu rozpoczęła nawiedzanie rodzin w parafii. Peregrynację zainaugurowano na probostwie, wśród sióstr zakonnych, a w kolejnych miesiącach wizerunek odwiedzał domy mieszkańców poszczególnych miejscowości.
23 marca 1979 roku do Ujścia przywieziono ciało ks. kanonika Jana Felickiego, wieloletniego proboszcza parafii, który po przejściu na emeryturę mieszkał w Rościnnie. Następnego dnia odbyła się Msza św. pogrzebowa, której przewodniczył bp Marian Przykucki.
Ważnym wydarzeniem dla wspólnoty były także święcenia kapłańskie ks. Witolda Pareckiego, udzielone 24 maja 1979 roku przez abp. Jerzego Strobę w poznańskiej bazylice archikatedralnej. Kilka dni później, 27 maja, neoprezbiter odprawił uroczystą Mszę św. prymicyjną w kościele parafialnym w Ujściu.
Na początku 1980 roku, na podstawie planu przygotowanego przez panią Tukałło, rozpoczęto działania zmierzające do powiększenia i uporządkowania cmentarza parafialnego w Ujściu. Projekt przesłano do Urzędu do Spraw Wyznań i uzyskano jego zatwierdzenie. Usunięcie części starych drzew pozwoliło wytyczyć główną aleję oraz boczne przejścia. Poszukiwano również źródła wody – w tym celu sprowadzono z Poznania różdżkarza, który miał wskazać odpowiednie miejsce na cmentarzu i przy plebanii.
25 stycznia 1980 roku doszło do brutalnego napadu na siostrę Wiesławę, która wieczorem modliła się w kościele przed figurą Matki Bożej. Napastnik przewrócił ją na ziemię, po czym uciekł. Jeden z pracowników Huty Szkła zawiadomił milicję i rozpoznał sprawcę. Sprawa trafiła do sądu powiatowego w Pile, który uznał jego winę. Napadnięta, wówczas 77-letnia zakonnica, z powodu obrażeń musiała przez trzy tygodnie pozostawać w łóżku, co potwierdzała dokumentacja lekarska. Po odwołaniu sprawcy sąd wojewódzki w Chodzieży umorzył jednak postępowanie.
W tym roku po raz pierwszy suma odpustowa ku czci Najdroższej Krwi Chrystusa odbyła się w kościele, a nie na Kalwarii. Powodem był ulewny deszcz. Eucharystię odprawił ks. infułat Czajka z Poznania. Według kroniki najstarsi parafianie nie pamiętali wcześniejszej sytuacji, w której z powodu pogody nie odbyłaby się tradycyjna procesja odpustowa.
Rok 1981 przyniósł wydarzenia ważne dla życia religijnego i społecznego w Polsce. W parafii odprawiono Mszę św. w intencji „Solidarności”, po której poświęcono krzyż. Uroczystej sumie przewodniczył ks. prałat Florian Łodzig.
Zamach na papieża Jana Pawła II, do którego doszło 13 maja 1981 roku, głęboko poruszył wspólnotę parafialną. Z inicjatywy „Solidarności” pod portretem Ojca Świętego ustawiono skarbonkę, do której składano ofiary na Msze św. w intencji jego powrotu do zdrowia. Przez dłuższy czas każdego dnia sprawowano Eucharystię, polecając papieża Bożej opiece.
Na początku tego okresu rozpoczęto również kapitalny remont werandy plebanii. Drewnianą konstrukcję zastąpiono murowaną i nadbudowano dodatkowy pokój. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia i wyjazdów do szpitala ks. prałat Łodzig starał się zapewnić ciągłość pracy duszpasterskiej. Kronika odnotowuje jednak trudności we współpracy z oboma wikariuszami. Brak dokładnych danych statystycznych tłumaczono zaginięciem kopii sprawozdania wysłanego do Kurii, a następnie brakiem czasu na ponowne przeprowadzenie obliczeń.
W marcu 1982 roku parafia otrzymała z Alpen w Republice Federalnej Niemiec transport żywności i odzieży o łącznej wadze około 10 ton. Dary rozdzielono pomiędzy potrzebujących mieszkańców Ujścia i okolicznych wiosek. Każda osoba objęta pomocą otrzymała paczkę z różnymi artykułami spożywczymi. Ks. prałat Florian Łodzig przesłał ofiarodawcom list z podziękowaniem, podając również liczbę przygotowanych paczek i osób, które otrzymały odzież.
21 marca 1982 roku, po czterech operacjach, zmarła w sanatorium w Chodzieży s. Sylwina Skrzypczak, przełożona sióstr ze Zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny. Jej pogrzeb odbył się na poznańskiej Starołęce, a w uroczystościach licznie uczestniczyli przedstawiciele parafii i mieszkańcy Ujścia.
Podczas choroby siostry Sylwiny, a następnie po jej śmierci, katechizację dzieci przejęła s. Helena. Zmarła przełożona szczególną troską otaczała dziewczynki z młodszych klas i dbała o ich liczny udział w procesjach. Jej posługa była ważną częścią codziennego życia religijnego parafii.

Ks. Prałat Florian Łodzig
Śmierć i pogrzeb księdza Prałata Floriana Łodziga.
Choroba, z którą ks. Florian Łodzig zmagał się już od 1958 roku, znacznie nasiliła się w październiku 1981 roku. Od tego czasu kapłan kilkakrotnie przebywał w szpitalu, po czym wracał na plebanię, by ponownie podejmować swoje obowiązki. Ostatni raz powrócił do Ujścia 21 maja 1982 roku, w przeddzień Zielonych Świąt. Chwilowa poprawa stanu zdrowia nie trwała jednak długo. Niewydolność układu nerkowego, sercowego i płucnego doprowadziła do śmierci ks. prałata 8 czerwca 1982 roku o godz. 16.30. W ostatnich chwilach życia sakramentów świętych udzielił mu ks. Marian Kasprzycki.
Wprowadzenie trumny do kościoła odbyło się 10 czerwca, w uroczystość Bożego Ciała, o godz. 18.00. W ceremonii uczestniczyło 28 kapłanów z dekanatu chodzieskiego, bliscy zmarłego oraz licznie zgromadzeni parafianie. Liturgii żałobnej przewodniczył ks. dziekan kanonik Eustachy Strug, a homilię wygłosił ks. Edmund Kwissa, proboszcz parafii w Margoninie i moderator dekanalny.
Przywołując postać zmarłego, kaznodzieja przypomniał, jak wiele ks. Łodzig znaczył dla swojej wspólnoty. Wypowiedziane wówczas słowa stały się poruszającym świadectwem jego kapłańskiej posługi:
„…w tej trumnie spoczywa serce, które kochało parafian, usta, które głosiły Dobrą Nowinę, ręce, które udzielały Sakramentów św. i błogosławiły…”
Parafianie żegnali swojego proboszcza do godziny 21.00. Szczególnie wzruszająca była postawa dzieci, a także szczery żal widoczny wśród zgromadzonych. Do dnia pogrzebu przy trumnie trwały modlitwy.
Pogrzeb ks. prałata Floriana Łodziga odbył się 11 czerwca 1982 roku o godz. 15.30. Mszy św. koncelebrowanej, w której uczestniczyło 35 kapłanów, przewodniczył bp Tadeusz Etter, kolega kursowy zmarłego. W uroczystości wzięli udział krewni, przyjaciele, koledzy rocznikowi, kapłani z dekanatu oraz duchowni przybyli z innych miejscowości.
Homilię wygłosił ks. radca Jan Kaczór, proboszcz parafii w Lubaszu. Przedstawił życiorys zmarłego i podkreślił jego zasługi dla wspólnoty w Ujściu. Po zakończeniu liturgii kondukt pogrzebowy wyruszył w stronę Kalwarii.
Tam ks. prałat Łodzig spoczął obok swojego poprzednika, ks. kanonika Jana Felickiego. Było to miejsce szczególne dla zmarłego proboszcza. Odbudowa Kalwarii stanowiła jeden z najważniejszych celów jego posługi, a realizacji tego zamierzenia poświęcił wiele sił i wytrwałości, nie rezygnując mimo licznych trudności i niesprzyjających warunków.
Nad grobem słowo pożegnalne wygłosił bp Tadeusz Etter, zachęcając parafian do modlitwy za zmarłego kapłana. Podkreślił, że skuteczność jego działań wiązała się również z gotowością ofiarowania własnego cierpienia w intencji dzieła, któremu służył.
Szczególnie przejmującym momentem był hołd złożony przez dzieci, które, idąc w szeregu, zasypywały kwiatami trumnę składaną do grobu. Następnie wieńce złożyły Rada Parafialna, delegacja całej wspólnoty oraz przedstawiciele poszczególnych wsi. Kwiaty przyniosła również rodzina i liczni parafianie. U stóp Kalwarii powstała wielka, barwna mogiła z kwiatów, będąca wymownym znakiem przywiązania do zmarłego duszpasterza.
Także po pogrzebie przy grobie ks. Łodziga gromadzili się wierni, trwając na modlitwie. Śmierć proboszcza głęboko poruszyła wspólnotę. Kronika odnotowuje, że w tym czasie parafianie częściej niż zwykle przystępowali do Komunii św. i liczniej gromadzili się w kościele na modlitwie.
Ks. prałat Florian Łodzig pozostawił po sobie nie tylko odnowioną świątynię i odbudowaną Kalwarię, ale również ważną inicjatywę, której znaczenie wykracza poza lata jego proboszczowania. Jako pierwszy dostrzegł potrzebę utrwalenia w formie kroniki dziejów parafii ujskiej – historii naznaczonej zarówno konfliktami narodowościowymi i wyznaniowymi, jak i działalnością kapłanów, którzy zabiegali o zachowanie polskości.
Pracę nad opracowaniem dziejów parafii powierzył zaufanym współpracownikom. Zależało mu, aby przy tworzeniu kroniki wykorzystano wszystkie dostępne źródła i możliwie wiernie odtworzono przeszłość wspólnoty.
Dzięki tej inicjatywie kolejne pokolenia otrzymały szansę poznania historii parafii, jej duszpasterzy i wiernych, a także wydarzeń, które kształtowały religijne i społeczne życie Ujścia. Pamięć o ks. Florianie Łodzigu pozostaje nierozerwalnie związana z Kalwarią – miejscem, które z takim poświęceniem odbudowywał i przy którym spoczął po zakończeniu swojej ziemskiej drogi.
Lata 1982-2007
13 lipca 1982 roku proboszczem parafii w Ujściu został ks. Marian Kozłowski. Już w pierwszych tygodniach jego posługi wspólnota przeżywała ważne wydarzenia religijne. W sierpniu odbyły się uroczystości jubileuszowe związane z sześćsetleciem obecności obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Zakupiony i oprawiony wizerunek umieszczono na ołtarzu św. Anny. W październiku oddano do użytku kostnicę, urządzoną w wydzielonej części Domu Katolickiego.
W 1983 roku wyposażenie kościoła wzbogaciło się o nowy, drewniany ołtarz soborowy, ambonkę do proklamacji słowa Bożego oraz sedilia, czyli fotele przeznaczone dla celebransa i posługujących. Jesienią zakończono elektryfikację Kalwarii, instalując lampy przy poszczególnych stacjach Drogi Krzyżowej. Rozpoczęto również modernizację i powiększanie cmentarza parafialnego w Ujściu.
Z dniem 1 stycznia 1984 roku ks. Marian Kozłowski został mianowany dziekanem dekanatu chodzieskiego. W tym samym okresie uzupełniono ołtarz św. Anny o emblemat z herbem papieża Jana Pawła II. W lipcu oddano do użytku salkę katechetyczną w domu parafialnym, a na cmentarzu w Nietuszkowie wykonano nowe ogrodzenie i uporządkowano teren.
W lutym 1985 roku kościół parafialny pw. św. Mikołaja w Ujściu, wraz z ruchomym wyposażeniem, został wpisany do rejestru zabytków. W maju ks. Kozłowski obchodził dwudziestopięciolecie kapłaństwa. Jesienią powiększono kaplicę św. Józefa w Mirosławiu.
W 1986 roku podjęto decyzję o rozbudowie kaplicy w Nowej Wsi Ujskiej. W drugiej połowie roku zmodernizowano również dom parafialny, instalując ogrzewanie centralne i instalację gazową. Prace przy kaplicy w Nowej Wsi Ujskiej kontynuowano w kolejnym roku: wzniesiono mury i wykonano pokrycie dachowe.
Ważnym wydarzeniem dla mieszkańców była gwałtowna ulewa z 28 czerwca 1988 roku, która spowodowała znaczne zniszczenia w mieście. Całkowicie zniszczona została wówczas droga dojazdowa do cmentarza. Rok później, 1 października 1989 roku, poświęcono nowo wybudowaną figurę Matki Bożej w Nietuszkowie Dolnym.
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych odpust ku czci Najdroższej Krwi Pana Jezusa niezmiennie przyciągał do Ujścia licznych wiernych. Przybywały pielgrzymki z Chodzieży, Piły i wielu innych miejscowości. Ks. proboszcz Marian Kozłowski dbał o podniosły charakter uroczystości, zapraszając do przewodniczenia sumie odpustowej biskupów lub kapłanów szczególnie związanych z Ujściem.
W 1989 roku odnowiono tynki kościoła parafialnego oraz ołtarz główny. W następnym roku wyposażono rozbudowaną kaplicę w Nowej Wsi Ujskiej, a w świątyni przeprowadzono niezbędne naprawy organów i odnowiono chrzcielnicę, ambonę oraz stalle.
Życie religijne parafii wyrażało się nie tylko w uroczystościach i pracach remontowych, lecz także w regularnych praktykach modlitewnych. W ostatni wieczór roku wierni gromadzili się o północy w kościele na cichej adoracji Najświętszego Sakramentu. W ten sposób dziękowali za minione miesiące i powierzali Bogu nadchodzący rok.
Ustalony porządek duszpasterski obejmował również przygotowanie do chrztu świętego. Sakramentu udzielano w każdą trzecią niedzielę miesiąca, a w poprzedzający ją piątek odbywała się katecheza dla rodziców i chrzestnych, połączona z możliwością przystąpienia do spowiedzi. W Wielkim Poście dzieci i młodzież uczestniczyły w Drodze Krzyżowej na Kalwarii o godz. 16.00, natomiast nabożeństwo dla dorosłych odbywało się po wieczornej Mszy św. w kościele.
Trwałą tradycją stały się także niedzielne wieczorne Apele Maryjne. Ich początki kronika wiąże z przygotowaniami do Kongresu Eucharystycznego w 1987 roku i pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Nabożeństwa te gromadziły szczególnie zaangażowanych parafian, a często prowadzili je młodzi ludzie oraz członkinie Żywego Różańca.
W 1991 roku przeprowadzono remont bocznego ołtarza św. Franciszka, z wizerunkiem Chrystusa na krzyżu. Po raz pierwszy od około trzydziestu lat zorganizowano rekolekcje dla dzieci szkolnych. Zauważalny stał się również wzrost liczby wiernych uczestniczących w liturgii, szczególnie podczas obchodów Wielkiego Tygodnia.
We wrześniu 1991 roku, z inicjatywy parafian, przy ulicy Pilskiej w Ujściu ustawiono i poświęcono figurę Matki Bożej. Mieszkańcy, zaniepokojeni licznymi wypadkami drogowymi w tej okolicy, pragnęli w ten sposób powierzyć kierowców i podróżujących opiece Najświętszej Maryi Panny. W tym samym miesiącu silna wichura zerwała gąsiory z dachu kościoła nad kaplicą Najświętszego Serca Pana Jezusa. Koszty naprawy, wynoszące 5 milionów ówczesnych złotych, pokryli pracownicy Huty Szkła, którzy złożyli na ten cel ofiarę.
Na początku 1992 roku, po wizytacji duszpasterskiej, zwrócono uwagę na pogarszającą się sytuację materialną mieszkańców i wzrost bezrobocia. W porozumieniu z Radą Parafialną ks. Kozłowski postanowił zrezygnować z podejmowania nowych inwestycji. Ofiary składane przez wiernych miały być przeznaczane przede wszystkim na bieżące potrzeby parafii i opłacanie rachunków. Decyzja ta pokazywała, że w trudnym okresie ekonomicznym troska o wspólnotę oznaczała również uwzględnienie codziennych problemów jej członków.
Doceniając pracę kapłańską i duszpasterską ks. Mariana Kozłowskiego, papież Jan Paweł II mianował go 24 kwietnia 1992 roku swoim kapelanem. Informację o nominacji i związanej z nią godności prałata papieskiego przekazał proboszczowi 13 czerwca podczas uroczystości w pałacu arcybiskupim bp Jerzy Stroba.

Ks. Prałat Marian Kozłowski
W tym samym roku w Mirosławiu postawiono i poświęcono przydrożny krzyż oraz kapliczkę. Znaczący udział w życiu lokalnej społeczności miał wówczas wikariusz ks. Krzysztof Lewandowski. Angażował się w organizowanie wydarzeń i wraz z siostrami zakonnymi przygotowywał liczne wycieczki oraz pielgrzymki dla dzieci i młodzieży.
W połowie lat dziewięćdziesiątych życie parafii toczyło się regularnym rytmem. Odbywały się doroczne uroczystości, nabożeństwa i wydarzenia duszpasterskie, a najważniejszym z nich pozostawał Odpust Kalwaryjski ku czci Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa.
W 1997 roku z inicjatywy ks. proboszcza Mariana Kozłowskiego powstał Komitet Odbudowy Kalwarii. Był to ważny krok w kierunku przywrócenia temu miejscu dawnego znaczenia. Zniszczona podczas II wojny światowej Kalwaria przez dziesięciolecia pozostawała przedmiotem troski kolejnych duszpasterzy i parafian. Powołanie Komitetu zapoczątkowało długotrwały i wymagający proces przygotowań do jej odbudowy.
Również w 1997 roku, z dniem 1 sierpnia, zakończyła działalność wspólnota klasztorna Sióstr Służebniczek w Ujściu. Zakonnice pracowały w parafii przez około siedemdziesiąt lat, służąc dzieciom w szkole i przedszkolu, a także otaczając opieką chorych i cierpiących. Ich obecność pozostawiła trwały ślad w życiu religijnym i społecznym wspólnoty. Przez kolejne pokolenia pomagały kształtować wiarę dzieci i młodzieży oraz towarzyszyły rodzinom w codziennych potrzebach. Zakończenie ich posługi było ważnym momentem w historii parafii i okazją do wyrażenia wdzięczności za wieloletnią pracę.
W 1998 roku ks. Marian Kozłowski otrzymał honorowe obywatelstwo Ujścia za zasługi dla miasta i gminy. W 2001 roku został włączony do Kapituły Metropolitalnej Poznańskiej jako kanonik honorowy.
W 2004 roku przy parafii powstał Warsztat Terapii Zajęciowej Caritas, który rozpoczął działalność 15 grudnia. Jego siedzibą stał się Dom Parafialny. Placówka stworzyła osobom z niepełnosprawnościami możliwość rehabilitacji społecznej i zawodowej, wspierając je w rozwijaniu lub odzyskiwaniu umiejętności potrzebnych do podejmowania zatrudnienia. Było to kolejne dzieło służące osobom potrzebującym, rozwijające społeczną misję parafii.
Po dwudziestu pięciu latach posługi w Ujściu ks. prałat Marian Kozłowski odszedł na emeryturę z końcem czerwca 2007 roku. W uznaniu zasług otrzymał Odznakę Honorową za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego. Ostatnie lata życia spędził w Archidiecezjalnym Domu Księży Seniorów w Gnieźnie, gdzie zmarł 16 września 2016 roku.
27 czerwca 2007 roku nowym proboszczem parafii w Ujściu został mianowany ks. Robert Różański.
XXIw.
Ks. Robert Różański (ur. 1961r.) objął urząd proboszcza Parafii pw. św. Mikołaja w Ujściu 27 czerwca 2007 roku. Od początku swojej posługi dał się poznać jako duszpasterz oddany wspólnocie parafialnej, troszczący się zarówno o życie religijne wiernych, jak i o materialne dziedzictwo parafii. Równocześnie pełnił funkcję przewodniczącego Parafialnego Zespołu Caritas w Ujściu, angażując się w działalność charytatywną i pomoc najbardziej potrzebującym mieszkańcom. Swoją codzienną pracą budował atmosferę życzliwości, otwartości i wzajemnego szacunku, zyskując uznanie parafian oraz lokalnej społeczności.
Od pierwszych miesięcy swojej posługi ks. Robert Różański podejmował intensywne działania mające na celu ratowanie zabytkowego kościoła pw. św. Mikołaja przed postępującym zniszczeniem. Dostrzegając ogrom potrzeb związanych ze stanem technicznym świątyni, z wielkim zaangażowaniem rozpoczął prace remontowe i modernizacyjne. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć była wymiana dachu kościoła oraz wykonanie nowej elewacji, co nie tylko poprawiło wygląd świątyni, ale przede wszystkim zabezpieczyło ją przed dalszą degradacją. W tym samym czasie przeprowadzono również remont zakrystii oraz chóru, przywracając tym miejscom odpowiedni stan techniczny i estetyczny. Dzięki determinacji proboszcza oraz jego umiejętności mobilizowania parafian udało się zrealizować wiele koniecznych inwestycji, które przez lata służyły całej wspólnocie.

Remont elewacji kościoła w 2012r.
W kolejnych latach ks. Robert Różański konsekwentnie kontynuował działania związane z konserwacją i renowacją zabytkowego wnętrza kościoła. Szczególną troską otaczał historyczne elementy wyposażenia świątyni, dbając o zachowanie ich wyjątkowego charakteru dla przyszłych pokoleń. Dzięki jego staraniom odnowiono ołtarz główny oraz prezbiterium, przywracając im dawny blask i podkreślając ich artystyczną wartość. Renowacji poddano również zabytkowe witraże, drzwi wejściowe, chrzcielnicę oraz kaplicę Serca Jezusowego.
Dużą wagę przywiązywano także do estetyki wnętrza świątyni- przeprowadzono kompleksowe odnowienie kościoła, przywracając kolorystykę nawiązującą do czasów jego powstania. Wszystkie te działania sprawiły, że kościół pw. św. Mikołaja odzyskał swój dawny charakter i stał się miejscem budzącym podziw zarówno parafian, jak i odwiedzających Ujście gości.
Ks. Robert Różański aktywnie angażował się również w życie społeczne i patriotyczne lokalnej społeczności. Z wielką troską opiekował się miejscami pamięci narodowej, dbając o zachowanie szacunku dla historii i tradycji regionu. Regularnie uczestniczył w organizacji uroczystości patriotycznych i religijnych, integrując mieszkańców wokół ważnych wydarzeń narodowych i kościelnych. Był również inicjatorem budowy nowej kaplicy filialnej w Mirosławiu, którą oddano do użytku jesienią 2023r. a poświęcono w marcu 2024r.
Jego działalność oraz zaangażowanie zostały wielokrotnie docenione. W 2009 roku został mianowany Kanonikiem Honorowym Kapituły Kolegiackiej św. Floriana w Chodzieży. W 2013 roku otrzymał prestiżowy tytuł „Lidera Sukcesu”, przyznany przez Starostwo Powiatowe w Pile za działalność na rzecz lokalnej społeczności, natomiast rok później powierzono mu funkcję Wicedziekana Dekanatu Chodzieskiego. Z rąk władz miejskich w podziękowaniu za liczne zasługi otrzymał tytuł Honorowego Obywatela miasta Ujścia. Otrzymane wyróżnienia były wyrazem uznania dla jego wieloletniej pracy, zaangażowania oraz troski o dobro parafii i mieszkańców regionu.

ks. Kanonik Robert Różański
Ksiądz Kanonik wywodzi się pierwotnie z Archidiecezji Poznańskiej, gdzie przyjął święcenia kapłańskie 28 maja 1987 roku. Wiele lat posługiwał poza macierzystą diecezją, ostatnią parafią w Archidiecezji Gnieźnieńskiej była właśnie parafia w Ujściu. W roku 2022 podjął decyzję o powrocie do pełnej posługi w strukturach poznańskich i przeszedł procedurę zmiany przynależności diecezjalnej.Mocą dekretu Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, ks. kan. Robert Różański został oficjalnie ekskardynowany z Archidiecezji Gnieźnieńskiej do Archidiecezji Poznańskiej i od 1 lipca 2022r. sprawuje funkcję proboszcza w Parafii pw. św. Katarzyny PM w Dakowych Mokrych.
W pamięci parafian ks. Robert Różański zapisał się jako człowiek skromny, życzliwy i niezwykle otwarty na potrzeby drugiego człowieka. Zawsze z uwagą wsłuchiwał się w głos wiernych i wspierał inicjatywy podejmowane przez parafian, zachęcając ich do aktywnego udziału w życiu wspólnoty. Szczególną opieką otaczał osoby starsze, chore oraz niepełnosprawne, niosąc im nie tylko pomoc duchową, ale także wsparcie i serdeczność w codziennych trudnościach. Dzięki swojej postawie zyskał szacunek i wdzięczność wielu mieszkańców, którzy cenili go za dobroć, pracowitość oraz oddanie służbie Kościołowi i lokalnej społeczności.
Od 1 lipca 2022r. funkcję proboszcza naszej parafii sprawuje ks. Bogdan Spychaj.
Informacje zawarte w artykule pochodzą z archiwum parafialnego.
Dom parafialny wybudowany ok. 1907r. Dzisiaj siedziba Warsztatów Terapii Zajęciowej Caritas Archidiecezji Gnieźniejskiej w Ujściu.
Wieżyczka na narożniku Domu parafialnego, zniszczona przez Niemców w czasie okupacji hitlerowskiej.
